16 października ukaże się kolejna płyta zespołu Voo Voo zatytułowana "1986". Celowo w tytule artykułu nie użyłem słowa "nowa", bo chociaż faktycznie nowa, to materiał na niej zawarty z pewnością nowy nie jest (delikatnie rzecz ujmując). Znajdą się na niej nagrania z 1986 roku, odnalezione w Archiwum Polskiego Radia, gdzie spoczywa wciąż materiał na przynajmniej dwie kolejne takie płyty.
Album ukaże się w trzech wersjach. Pierwsza z nich to standardowy winyl. Druga to płyta CD. Natomiast trzecia to winyl kolekcjonerski. Będzie to limitowane wydanie lathe-cut w ilości 40 egzemplarzy (każdy numerowany i z autografem Wojciecha Waglewskiego). Czym jest technologia lathe-cut? Na to pytanie odpowiada sklep Polskiego Radia: "To metoda rzemieślnicza, w której rowek z zapisem muzyki jest wycinany bezpośrednio na czystym nośniku - gładkim jak lustro winylowym dysku (w przeciwieństwie do płyt produkowanych przemysłowo, gdy wykorzystując jedną matryce z gorącej masy tłoczy się setki lub więcej egzemplarzy). Każda sztuka jest tu unikalnym efektem precyzyjnego rękodzieła i powstaje tak długo, ile trwa sama muzyka (doliczając czas potrzebny na przygotowanie urządzenia oraz zmianę strony). Tor zapisu jest tu skrócony do absolutnego minimum: tylko źródło dźwięku i rylec, który przenosi mikrodrgania na płytę, kręcąca się z prędkością 33 1/3 obrotów na minutę. Łatwo ją rozpoznać m.in. po tym, że jest idealnie płaska i nie posiada typowego dla zwykłych płyt zgrubienia na krawędzi, będącego skutkiem tłoczenia i fabrycznego odcinania nadmiaru surowca."
Z nieco chaotycznej informacji na stronie Sklepu Polskiego Radia, możemy się również dowiedzieć nieco więcej na temat historii powstania płyty: "Sam Wojciech Waglewski, lider legendarnego zespołu, nie pamięta, jak to się mogło stać, że nagrania, które pod względem artystycznym i technicznym nie ustępują najważniejszym osiągnięciom Voo Voo, na równo cztery dekady trafiły na półkę. Pewne jest jedynie to, że pięć kompozycji instrumentalnych powstało na zamówienie Polskiego Radia z myślą o emisji (która nigdy się nie miała miejsca) i w trosce o finanse muzyków, którzy otrzymywali honorarium za każdą nagraną przez siebie ścieżkę, niezależnie od czasu trwania utworu i jego przeznaczenia. Pewne jest także to, że dwie z trzech odnalezionych teraz piosenek trafiło w 1987 r. na wydaną przez Wifon składankę „Przeboje na Trójkę”. To potwierdza fakt nr 3: zespół od zawsze utrzymywał dobre stosunki z redaktorami rozgłośni z ul. Myśliwieckiej 3/5/7.
Niezależnie od ginących w pomroce dziejów przyczyn wydawniczej zwłoki, mamy do czynienia z pierwszymi ośmioma utworami Voo Voo zarejestrowanymi w studiu w składzie przez wielu fanów uznawanym za najmocniejszy w historii. Grają: Wojciech Waglewski (gitary, śpiew), Mateusz Pospieszalski (saksofon altowy i flet), Jan Pospieszalski (gitara basowa) i Andrzej Ryszka (perkusja). To doskonały, mocny (a miejscami: liryczny) rock z naleciałościami jazzu i muzyki etnicznej, wykonany przez doskonale znających swój fach wirtuozów. Uważni słuchacze odnajdą tu zalążki kompozytorskich i aranżerskich idei Wojciecha Waglewskiego, które wkrótce zostaną rozwinięte podczas sesji nagraniowych płyty „Sno-powiązałka”, a teraz są tylko (i aż!) wehikułem nieskrępowanej improwizacji.
Wojciech Waglewski: „Główna zaletą tego zespołu była wtedy, i jest do dziś, chęć improwizowania i unikania stereotypowych rock’n’rollowych i bluesowych nawyczków. Polski blues nas śmieszył, bliżej nam było do free jazzu i… to nam zostało do dziś. Choć przecież nie staliśmy się zespołem free jazzowym, a bluesowe dźwięki ciągle nienachlanie pojawiają się tu i tam. Umieliśmy grać i mieliśmy świetne porozumienie: muzyczne i nie tylko. I bardzo nam się chciało.”
Autorem współczesnego masteringu jest Leszek Kamiński. Za oprawę graficzną odpowiada wieloletni współpracownik Voo Voo Jarosław Koziara, a wydania fizyczne zawierają booklety z refleksjami Wojciecha Waglewskiego, fotografiami zespołu wykonanymi w 1986 r. przez Mirosława Makowskiego oraz tekstem Zbigniewa Błasiaka, fana i kronikarza zespołu, przybliżającym okoliczności powstania nagrań. Muzykę w archiwum Polskiego Radia odnalazł Adam Domagała, który jest też autorem koncepcji wydawniczej albumu."
Wojciech Waglewski zapowiedział już, że chciałby zagrać koncerty z materiałem zawartym na nowej płycie, co oczywiście wydaje się pomysłem ciekawym.
Poniżej zdjęcia poszczególnych wydań na zdjęciach zaczerpniętych ze strony Sklepu Polskiego Radia:
Wersja CD:
Wersja winyl:
Wersja winyl (edycja limitowana):






