Mam nadzieję że wielbiciele zespołu Voo Voo, Wojciecha Waglewskiego, Mateusza Pospieszalskiego, Karima Martusewicza, Michała Bryndala i projektów w które angażują się muzycy, znajdą tutaj dodatkowe źródło informacji.

piątek, 18 września 2026

16 października ukaże się kolejna płyta Voo Voo

 


16 października ukaże się kolejna płyta zespołu Voo Voo zatytułowana "1986". Celowo w tytule artykułu nie użyłem słowa "nowa", bo chociaż faktycznie nowa, to materiał na niej zawarty z pewnością nowy nie jest (delikatnie rzecz ujmując). Znajdą się na niej nagrania z 1986 roku, odnalezione w Archiwum Polskiego Radia, gdzie spoczywa wciąż materiał na przynajmniej dwie kolejne takie płyty. 
Album ukaże się w trzech wersjach. Pierwsza z nich to standardowy winyl. Druga to płyta CD. Natomiast trzecia to winyl kolekcjonerski. Będzie to limitowane wydanie lathe-cut w ilości 40 egzemplarzy (każdy numerowany i z autografem Wojciecha Waglewskiego). Czym jest technologia lathe-cut? Na to pytanie odpowiada sklep Polskiego Radia: "To metoda rzemieślnicza, w której rowek z zapisem muzyki jest wycinany bezpośrednio na czystym nośniku - gładkim jak lustro winylowym dysku (w przeciwieństwie do płyt produkowanych przemysłowo, gdy wykorzystując jedną matryce z gorącej masy tłoczy się setki lub więcej egzemplarzy). Każda sztuka jest tu unikalnym efektem precyzyjnego rękodzieła i powstaje tak długo, ile trwa sama muzyka (doliczając czas potrzebny na przygotowanie urządzenia oraz zmianę strony). Tor zapisu jest tu skrócony do absolutnego minimum: tylko źródło dźwięku i rylec, który przenosi mikrodrgania na płytę, kręcąca się z prędkością 33 1/3 obrotów na minutę. Łatwo ją rozpoznać m.in. po tym, że jest idealnie płaska i nie posiada typowego dla zwykłych płyt zgrubienia na krawędzi, będącego skutkiem tłoczenia i fabrycznego odcinania nadmiaru surowca." 
Z nieco chaotycznej informacji na stronie Sklepu Polskiego Radia, możemy się również dowiedzieć nieco więcej na temat historii powstania płyty: "Sam Wojciech Waglewski, lider legendarnego zespołu, nie pamięta, jak to się mogło stać, że nagrania, które pod względem artystycznym i technicznym nie ustępują najważniejszym osiągnięciom Voo Voo, na równo cztery dekady trafiły na półkę. Pewne jest jedynie to, że pięć kompozycji instrumentalnych powstało na zamówienie Polskiego Radia z myślą o emisji (która nigdy się nie miała miejsca) i w trosce o finanse muzyków, którzy otrzymywali honorarium za każdą nagraną przez siebie ścieżkę, niezależnie od czasu trwania utworu i jego przeznaczenia. Pewne jest także to, że dwie z trzech odnalezionych teraz piosenek trafiło w 1987 r. na wydaną przez Wifon składankę „Przeboje na Trójkę”. To potwierdza fakt nr 3: zespół od zawsze utrzymywał dobre stosunki z redaktorami rozgłośni z ul. Myśliwieckiej 3/5/7.
Niezależnie od ginących w pomroce dziejów przyczyn wydawniczej zwłoki, mamy do czynienia z pierwszymi ośmioma utworami Voo Voo zarejestrowanymi w studiu w składzie przez wielu fanów uznawanym za najmocniejszy w historii. Grają: Wojciech Waglewski (gitary, śpiew), Mateusz Pospieszalski (saksofon altowy i flet), Jan Pospieszalski (gitara basowa) i Andrzej Ryszka (perkusja). To doskonały, mocny (a miejscami: liryczny) rock z naleciałościami jazzu i muzyki etnicznej, wykonany przez doskonale znających swój fach wirtuozów. Uważni słuchacze odnajdą tu zalążki kompozytorskich i aranżerskich idei Wojciecha Waglewskiego, które wkrótce zostaną rozwinięte podczas sesji nagraniowych płyty „Sno-powiązałka”, a teraz są tylko (i aż!) wehikułem nieskrępowanej improwizacji.
Wojciech Waglewski: „Główna zaletą tego zespołu była wtedy, i jest do dziś, chęć improwizowania i unikania stereotypowych rock’n’rollowych i bluesowych nawyczków. Polski blues nas śmieszył, bliżej nam było do free jazzu i… to nam zostało do dziś. Choć przecież nie staliśmy się zespołem free jazzowym, a bluesowe dźwięki ciągle nienachlanie pojawiają się tu i tam. Umieliśmy grać i mieliśmy świetne porozumienie: muzyczne i nie tylko. I bardzo nam się chciało.”
Autorem współczesnego masteringu jest Leszek Kamiński. Za oprawę graficzną odpowiada wieloletni współpracownik Voo Voo Jarosław Koziara, a wydania fizyczne zawierają booklety z refleksjami Wojciecha Waglewskiego, fotografiami zespołu wykonanymi w 1986 r. przez Mirosława Makowskiego oraz tekstem Zbigniewa Błasiaka, fana i kronikarza zespołu, przybliżającym okoliczności powstania nagrań. Muzykę w archiwum Polskiego Radia odnalazł Adam Domagała, który jest też autorem koncepcji wydawniczej albumu."
Wojciech Waglewski zapowiedział już, że chciałby zagrać koncerty z materiałem zawartym na nowej płycie, co oczywiście wydaje się pomysłem ciekawym. 
Poniżej zdjęcia poszczególnych wydań na zdjęciach zaczerpniętych ze strony Sklepu Polskiego Radia:

Wersja CD:

Wersja winyl:

Wersja winyl (edycja limitowana):


2 komentarze:

  1. Z ciekawości: "w Archiwum Polskiego Radia, gdzie spoczywa wciąż materiał na przynajmniej dwie kolejne takie płyty" – to domysły czy fakty? Pytam bez ironii, ze szczerym zainteresowaniem? Czy są to / miałyby to być gotowe materiały na płyty – nagrane z myślą o krążku, a nie wydane – czy pojedyncze utwory, z których płyty można by "skleić"?

    OdpowiedzUsuń